Zasłużona radość – historia Magdaleny z podwarszawskiej Pragi
Wszystko zaczęło się od telefonu, który odebrałam w środku nocy. – Pani Magdaleno, przepraszam, że tak późno… – głos kobiety po drugiej stronie był roztrzęsiony. – Pani mąż… on… on jest teraz u mnie. Z naszym dzieckiem.
Zamarłam. Przez chwilę nie mogłam złapać tchu. Michał miał wrócić z delegacji do Poznania dopiero jutro. – Kim pani jest? – zapytałam drżącym głosem. – Jestem Anną. Od trzech lat jestem z Michałem. Mamy syna, Igora. Przepraszam, ale musiała się pani dowiedzieć…
Rzuciłam telefon na podłogę. W głowie miałam tylko jedno: mój świat właśnie się skończył. Siedziałam na zimnych kafelkach w kuchni, słysząc przez ścianę spokojny oddech mojego syna, Kacpra. Miał wtedy dziewięć lat i był całym moim światem.
Nad ranem zadzwoniła moja matka, jakby przeczuwała nieszczęście. – Magda, coś się stało? – zapytała bez zbędnych wstępów. – Michał mnie zdradza. Ma drugą rodzinę – wyszeptałam. Po drugiej stronie zapadła cisza, a potem usłyszałam tylko: – Wiedziałam, że ten twój Michał to nie jest materiał na męża! Ostrzegałam cię!
Zacisnęłam zęby. Zawsze była surowa i wymagająca. Nigdy nie akceptowała moich wyborów, a teraz czułam się jeszcze bardziej samotna.
Kiedy Michał wrócił do domu dwa dni później, nie miał odwagi spojrzeć mi w oczy. Stał w progu z walizką i spuszczoną głową. – Magda… ja…
– Nie tłumacz się. Wiem wszystko – przerwałam mu chłodno.
– To nie tak… Ja… chciałem ci powiedzieć… ale bałem się…
– Bałeś się? A ja? Ja przez dziewięć lat byłam twoją żoną! – krzyknęłam, czując jak łzy palą mnie pod powiekami.
Kacper wszedł do kuchni, przecierając oczy. – Mamo, czemu płaczesz?
Objęłam go mocno. – Nic się nie stało, kochanie. Po prostu… mama jest zmęczona.
Michał próbował jeszcze coś tłumaczyć, ale nie chciałam już słuchać. Kazałam mu się spakować i wyjść. Przez kolejne tygodnie żyłam jak w transie. W pracy w szkole podstawowej na Pradze udawałam przed koleżankami, że wszystko jest w porządku. Ale wieczorami płakałam w poduszkę.
Moja matka przychodziła codziennie, by doglądać Kacpra i… kontrolować mnie. – Nie możesz się rozkleić! Dziecko potrzebuje silnej matki! – powtarzała jak mantrę.
– Mamo, ja też mam prawo być słaba! – wybuchłam pewnego dnia.
– Nie masz! Kobieta musi być twarda! Ja byłam sama z tobą i twoją siostrą przez lata!
– I co ci to dało? Jesteś szczęśliwa?
Spojrzała na mnie z wyrzutem i wyszła trzaskając drzwiami.
Wkrótce zaczęły się plotki na osiedlu. Sąsiadka z naprzeciwka zagadywała mnie na klatce schodowej: – Pani Magdo, słyszałam, że Michał wyjechał za granicę? Tak nagle?
– Tak, dostał pracę w Niemczech – skłamałam bez mrugnięcia okiem.
Wiedziałam jednak, że prawda wyjdzie na jaw prędzej czy później.
Najgorsze były weekendy. Kacper pytał: – Mamo, kiedy tata wróci? Czemu nie dzwoni?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Czułam się winna za jego łzy i samotność.
Pewnego dnia zadzwoniła Anna. – Chciałabym porozmawiać… o dzieciach. Może powinniśmy się spotkać?
Zgodziłam się tylko dlatego, że chciałam wiedzieć z kim Michał mnie zdradzał.
Spotkałyśmy się w kawiarni przy Rondzie Wiatraczna. Anna była młodsza ode mnie o kilka lat, miała delikatne rysy i smutne oczy.
– Przepraszam… Nie chciałam rozbić pani rodziny – zaczęła cicho.
– To nie pani wina. To Michał powinien był być lojalny wobec mnie i syna.
– On mówił, że już dawno nie jesteście razem…
Poczułam ukłucie żalu i gniewu.
– Jak mam teraz żyć? Jak mam wychować syna sama? – zapytałam bezradnie.
Anna spuściła wzrok. – Może… możemy jakoś to poukładać? Igor powinien znać swojego brata…
Wróciłam do domu z jeszcze większym mętlikiem w głowie.
Tymczasem moja matka coraz częściej ingerowała w moje życie. Pewnego dnia przyszła z moją siostrą Kingą i zaczęły rozmawiać o mnie tak, jakby mnie nie było:
– Magda zawsze była słaba psychicznie – powiedziała matka.
– Może powinna pójść do psychologa? – dodała Kinga.
– Siedzę tu! Słyszę was! – krzyknęłam przez łzy.
– To dla twojego dobra! – odpowiedziała matka surowo.
Czułam się jak dziecko we własnym domu.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy Kacper wrócił ze szkoły pobity przez starszych chłopaków. Siedział skulony na łóżku i płakał:
– Mamo, oni mówili, że tata nas zostawił dla innej rodziny…
Objęłam go mocno i wtedy zrozumiałam: muszę być silna dla niego, ale też dla siebie.
Zaczęłam chodzić na terapię do psycholożki na Grochowie. Tam po raz pierwszy odważyłam się powiedzieć głośno: „Nie jestem winna temu, co zrobił Michał”.
Powoli zaczęłam odzyskiwać równowagę. Zaczęłam biegać po parku Skaryszewskim o świcie, gotować z Kacprem obiady według przepisów babci i spotykać się z koleżankami z pracy.
Pewnego dnia zadzwonił Michał:
– Magda… czy moglibyśmy porozmawiać?
– O czym?
– Chciałbym zobaczyć Kacpra…
Zgodziłam się tylko dlatego, że wiedziałam jak bardzo syn za nim tęskni.
Spotkaliśmy się w parku. Michał wyglądał na starszego o dziesięć lat.
– Przepraszam cię za wszystko… Wiem, że cię skrzywdziłem…
– Już mnie nie skrzywdzisz bardziej niż wtedy tamtej nocy – odpowiedziałam spokojnie.
Kacper podbiegł do ojca i rzucił mu się na szyję. Patrzyłam na nich i czułam mieszankę żalu i ulgi.
Po spotkaniu Michał próbował wrócić do naszego życia:
– Może moglibyśmy spróbować jeszcze raz? Dla Kacpra?
Popatrzyłam mu prosto w oczy:
– Nie dla dziecka buduje się dom od nowa. Najpierw trzeba posprzątać ruiny po starym.
Od tamtej pory nasze relacje były poprawne, ale chłodne. Michał odwiedza Kacpra co drugi weekend. Anna czasem dzwoni do mnie z pytaniami o szkołę czy zdrowie dzieci.
Moja matka pogodziła się z tym wszystkim dopiero wtedy, gdy zobaczyła jak radzę sobie sama:
– Jestem z ciebie dumna – powiedziała pewnego dnia niespodziewanie.
Uśmiechnęłam się przez łzy:
– Mamo… ja też jestem z siebie dumna.
Dziś wiem jedno: radość trzeba sobie wywalczyć kawałek po kawałku. Czasem przychodzi po latach bólu i upokorzeń. Ale jest tym cenniejsza, im więcej kosztowała łez i odwagi.
Czy można naprawdę wybaczyć zdradę? Czy można zaufać jeszcze raz? A może prawdziwa siła to nauczyć się być szczęśliwą samemu ze sobą?